Matterhorn

Większość ludzi kojarzy Szwajcarię z zegarkami, scyzorykami czy czekoladą. Jednak dla alpinistów jednym z symboli Szwajcarii jest charakterystyczna skalna piramida górująca nad miasteczkiem Zermatt, wizytówka regionu – mierzący 4478 m Matterhorn. Ten samotny szczyt rozpala wyobraźnię wielu wspinaczy. Każdego roku przyciąga setki śmiałków, lecz nie wszyscy mają to szczęście by stanąć na jego wierzchołku. Wiele osób wynajmuje lokalnych przewodników górskich by zwiększyć szanse powodzenia i margines bezpieczeństwa.
Kiedy ujrzałem go pierwszy raz na żywo w 2013 roku również na mnie zrobił ogromne wrażenie. Matterhorn wydawał się wtedy tak odległy, niedostępny i piękny w swej surowości. Tego lata postanowiłem zmierzyć się z tym wyzwaniem.
Na szczyt prowadzi kilka dróg, a 2 najpopularniejsze to włoska grań Lwa i szwajcarska grań Hörnli. Nasz trzy-osobowy zespół wybrał tą ostatnią. Po uprzedniej telefonicznej rezerwacji medujemy się w schronisku Hörnli Hutte (3260 m). Dookoła obowiązuje zakaz biwakowania i schronisko to ponownie jedyna legalna opcja (150 CHF za dobę wraz z wyżywieniem). Po kilku deszczowych dniach okno pogodowe przyciaga wielu chętnych, wszystkie miejsca wyprzedane.
Około 4:30 rano lokalni przewodnicy i ich klienci z prawem pierwszeństwa opuszczają schronisko. Inni muszą zaczekać kilkadziesiąt minut by ich przepuścić. Wkrótce rozpoczyna się nasza wspinaczka. W ciemnościach trudno nam odnaleźć właściwą drogę w niższej partii góry, chwilami wchodzimy nieopatrznie w trudniejszy teren. Poranne słońce pomaga nam trzymać się trasy bięgnącej głównie granią. W niektórych miejscach droga jest wyposażona w punkty asekuracyjne w postaci stalowych pretów czy koluch.
Przed południem docieramy do schronu Solvay, awaryjnego schronienia na wysokości 4000 m. Michał postanawia zrezygnować z dalszej wspinaczki, kilka lat wcześniej był już na wierzchołku. Razem z Marcinem kontynuujemy nasze wejście. W górnych partiach pokrytych śniegiem i lodem musimy już korzystać z raków i czekana.
Około 14 stajemy na upragnionym szczycie. W promieniach słońca możemy cieszyć się piękną panoramą. Ostrożnie schodzimy zjeżdżając na linie trudniejsze sekcje szlaku.

Add a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *