Grossglockner – kiedy zima przychodzi nocą

W połowie października wybrałem się na krótki, weekendowy wypad na Grossglockner- najwyższy szczyt Austrii. Po nie przespanej nocy w podróży dojechaliśmy na parking Luckerhaus Opłata to 14 EUR za pobyt między 2 a 7 dni. Po przepakowaniu plecaków i śniadaniu około 10 wyruszyliśmy na nasz trekking. Piękna jesienna sceneria i ciepłe słońce zachęcało do odkrywania otoczenia. Poruszaliśmy się szybko pomimo ciężkich plecaków. Nie wiedzieliśmy czy zimowe schrony są już otwarte, a schroniska już zamknięte po sezonie letnim. Zapakowaliśmy potrzebny sprzęt do zimowego biwaku.

Po przekroczeniu lodowca Ködnitzkees około 3000 m via ferrata prowadzi do schroniska Erzherzog-Johann-Hütte (3451 m) gdzie dotarliśmy przed 15 00. Korzystne prognozy pogody skłoniły nas do zaczekania na następny dzień. Nie chcieliśmy ryzykować zejścia po ciemku. Odpoczywaliśmy ciesząc się słońcem, bezchmurnym niebem i widokami. Winterraum był otwarty – zajeliśmy 2 z 4 dostepnych łóżek i poszliśmy wcześnie spać.

Niestety w nocy słychać było silne podmuchy wiatru. Po świcie naszym oczom ukazał się zupełnie inny krajobraz. Szalejąca zamieć przyniosłą warstwy śniegu a niskie chmury i mgła ograniczały widoczność. Poczekaliśmy 2 h mając nadzieję na przejaśnienia – bezskutecznie.

Pozostało nam tylko zejśćna dół bez wejścia na szczyt. Mimo to miło było wrócić w Alpy po przerwie.

Film z wyjazdu


 

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *