Tańczący ze świstakami czyli jak nie dotrzeć nawet do schroniska

DSCN1935W zeszły weekend wybrałem się ze znajomymi na wycieczkę w austriackie Alpy. Naszym celem był Grossvenediger – drugi co do wysokości  szczyt w Austrii. W założeniu łatwa wycieczka przez lodowiec.

Planowaliśmy spędzić noc w jednym z wcześniej otwartych schronisk – Kursinger Hutte Pozostałe schroniska zaczynają prace z początkiem lipca ze względu na śnieg pozostający po okresie zimowym.

Pozostawiliśmy samochód na płatnym parkingu Hopffeldboden  położonym już kilka km w dolinie.

Początkowo trasa biegnie szeroką drogą, nieopodal potoku, uczęszczaną przez rowery i busy ze specjalnym pozwoleniem (Venediger taxi 664 9166718) Około 1500m osiąga się rozległą łąkę skąd łagodnie prowadzącą pod górę drogą dociera się do stacji kolejki linowej dostarczającej zaopatrzenie do schroniska a przy wcześniejszym umówieniu również i plecaki wygodniejszych turystów J Tam droga się kończy a zaczyna górska ścieżka wiodąca coraz bardziej stromym zboczem. Szlak jest nadal nienaprawiony a miejscami pokryty śniegiem. Nasz postęp zostaje zablokowany na wysokości około 2300 m w źlebie zasypanym lawiniskiem. Nie chcemy ryzykować wejścia po rozmoczonym śliskim śniegu bez asekuracji i zawracamy. Po drodze w dół zaczęło padać, co utwierdza nas w podjęciu słusznej decyzji. Musimy znaleźć miejsce na nocleg – umówione schronisko pozostało wysoko poza naszym zasięgiem.

Zatrzymujemy się na noc w Gasthof Berndalm na wysokości 1500m. Mimo późnej pory (około 21) – mili gospodarze bez problemu mówią po angielsku i przyjmują nas życzliwie. Następnego dnia opuszczamy dolinę i po krótkiej wyciecze na około 2000 m szczyt niedaleko ośrodka narciarskiego wracamy do domu.

DSCN1916 DSCN1921 DSC_0108DSCN1922 DSCN1938 ven-route DSCN1944 DSCN1962

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *