Pik Lenina część 2

DSCN0073Pierwsza noc na 5300m nie należała do udanych. Wysokość i hałas wiatru i śniegu uderzającego w namiot uniemożliwiał zaśnięcie na dłużej niż kilkadziesiąt minut. W środku nocy zorientowałem się że namiot staje się coraz mniejszy. Okazało się ze nawiewany przez wiatr śnieg powoli zasypuje bok namiotu. Byłem więc zmuszony opuścić ciepłe schronienie by przy świetle czołówki odkopać namiot i ponownie udać się na spoczynek. Rytuał ten powtarzałem kilkukrotnie w ciągu dnia – pogoda pozostawała bez zmian. Po prawie 2 dobach w takich warunkach 8 dnia we mgle zszedłem na dół spowrotem do C1. Zmęczony przespałem kilkanaście godzin. Następnego dnia pogoda bez mian – nadal śnieg i wiatr. 10 dnia nareszcie słońce – można wysuszyć sprzęt. 11 dnia ponownie w środku nocy wyruszamy w górę. O wiele szybciej i w lepszej formie docieram do C2. Kilkudniowy odpoczynek i dalsza aklimatyzacja wyraźnie pomogły. Postanawiam nie atakować szczytu w pojedynkę, jako zbyt niebezpieczny krok.

DSCN0076

12 dnia idę do obozu 3 i wchodzę sam bez obciążenia na pobliski szczyt północno wschodniej grani Piku Lenina – Pik Razdelnaya 6148m.

Widoki wynagradzają 2 tygodnie wysiłku i miesiące przygotowań. Pełen radości cieszę się chwilą. Wracając patrzę na grań szczytową – tak blisko a jednak poza moim zasięgiem – już wiem ze kiedyś tu wrócę. Nieubłaganie muszę schodzić by przed nocą zdążyć do mojego namiotu w c2. Następnego dnia likwidacja namiotu i powolne zejście na dół wraz z życzliwą trójką Rosjan, którzy związali się ze mną liną na tym odcinku. Kilka dni odpoczynku w obozie bazowym i powrót do cywilizacji.

 

DSCN0131DSCN0117DSCN0112DSCN0106DSCN0100DSCN0116DSCN0141

 

Add a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *